Test prawdziwego budżetowca prosto od Xiaomi. Oto Redmi 5A.

Z roku na rok o Xioami słyszy się coraz więcej. Na świecie Chińczycy starają się podbijać kolejne rynki, a w Europie marka ta narodziła się głównie w Polsce co sprawiło, że Polacy coraz chętniej i śmielej interesują się produktami tej firmy. Obecnie w polskiej dystrybucji dostępne są jedynie wybrane urządzenia, ale wachlarz produktów stopniowo się rozrasta.

Dziś nieco o Redmi 5A, a więc budżetowym smartfonie, z którym miałem styczność przez około dwa tygodnie. Wersję, którą testowałem wyposażono w 2 GB pamięci RAM i 16 GB ROM. Zapraszam do lektury.

Zestaw

Wewnątrz pudełka, oprócz telefonu, znajdziemy: instrukcję obsługi, ładowarkę USB, a także przewód microUSB do przesyłu danych. Jest też instrukcja obsługi i w zasadzie tyle. Na próżno będzie nam szukać słuchawek, choć coraz częściej nie zastajemy ich w zestawach. Pozwala to nieco obniżyć koszta kompletu.

Wykonanie

Po telefonie za „cztery stówy” nie powinniśmy spodziewać się cudów i tak jest w tym wypadku. Redmi 5A to konstrukcja zamknięta, wykonana głównie z plastiku. Zamknięta, bo uniemożliwia dostępu do baterii, choć na upartego jej wymiana wcale nie jest skomplikowana.

Redmi 5A

Na froncie standardowo – 5-calowy wyświetlacz IPS LCD o rozdzielczości HD (720 x 1280 pikseli). Nad nim umiejscowiono czujnik światła, głośnik słuchawki, a także kamerkę do wideorozmów. Pod wyświetlaczem znalazły się standardowe dla systemu operacyjnego Android przyciski nawigacyjne oraz biała dioda powiadomień.

Lewa krawędź urządzenia skrywa dwa sloty na tacki SIM. Redmi 5A wspiera funkcję Dual-SIM w formacie nano. Ta od góry to szufladka na jedną kartę nanoSIM, zaś poniżej znajduje się slot na drugą kartę oraz kartę w formacie microSD rozszerzającą pamięć do dodatkowych 128 GB.

Na prawej krawędzi ulokowano standardowo przyciski do zarządzania głośnością oraz wybudzania telefonu. Na szczęście spasowane są bardzo dobrze, a na dodatek sztywno się trzymają. Wyczucie ich w kieszeni jest bezproblemowe.

Górna krawędź smartfona skrywa kolejno złącze słuchawkowe minijack 3,5mm, diodę podczerwieni oraz mikrofon do nagrywania.

Dół to tylko złącze do ładowania oraz przesyłu danych – microUSB, a także jeszcze jeden, dodatkowy mikrofon.

Na tyle urządzenia znajdziemy aparat główny o rozdzielczości 13 MP z przesłoną f/2.2 oraz detekcją fazy wspierany przez pojedynczą diodę LED. Na samym dole znalazło się logo producenta i głośnik telefonu.

Wyświetlacz

Redmi 5A otrzymało 5-calowy wyświetlacz IPS LCD o rozdzielczości HD, który spokojnie zadowoli każdego użytkownika. Nie jest on może bajerancki i nie zwali z nóg, ale spełnia swoją rolę i ktoś, kto zdecyduje się na zakup „A piątki” po krótkim researchu nie powinien narzekać. Wyświetlacz prezentuje dobre barwy i nie sprawia psikusów patrząc na niego pod różnymi kątami. Na zewnątrz pozostaje czytelny, choć pogoda do słonecznych wcale nie należy.

Wyświetlacz Redmi 5A

Wydajność

Redmi 5A otrzymał procesor Qualcomm Snapdragon 425, a więc jednostkę czterordzeniową, w której każdy rdzeń (Cortex-A53) taktowany jest maksymalnie zegarem 1,4 GHz. Za grafikę odpowiedzialny jest układ zintegrowany Adreno 308. Mój egzemplarz wyposażono w 2 GB pamięci RAM.

A jak przekłada się to na codzienną wydajność? Telefon sam w sobie działa dość płynnie. Przycinki zdarzają się od czasu do czasu, ale są to jednak drobne opóźnienia a nie większa przypadłość. Podczas uruchomienia aplikacji (np. Facebook) zdarzało się, że chwilę przed telefon musiał pomyśleć ułamek sekundy, a dopiero potem ładował program. Na dłuższą metę nie jest to irytujące, ale daje się we znaki.

W popularnym AnTuTu Redmi 5A „wykręca” niecałe 45 tysięcy punktów, a więc tyle, ile 4 lata temu uzyskiwały smartfony konkurencji, jak np. Samsung Galaxy Note 4, pierwszy OnePlus, a nawet Nokia 6 z ubiegłego roku.

W grach wcale nie jest słabo. Co prawda nie przetestowałem ich za wiele, ale np. w Asphalt 8 na ustawieniach średnich można grać bez obaw. Real Racing 3 działa jak „masełko”, a GTA: San Andreas przy obniżonych ustawieniach graficznych potrafi zauważalnie obniżyć płynność, ale nie jest to poziom pokazu slajdów. Ogólnie jest dobrze, za tę kwotę nieźle. Pamiętajmy jednak, że nie jest to smartfon do grania, a powyższe tytuły to dość spore aplikacje 3D. Miło, że pograć można i to w całkiem szeroką gamę tytułów. Byłbym zapomniał – telefon przy obciążeniu nawet się nie grzeje. Jest tylko odrobinkę cieplejszy.

Aparat główny

Redmi 5A wyposażono w obiektyw o rozdzielczości 13 MP z przesłoną f/2.2 oraz detekcją fazy wspierany przez pojedynczą diodę doświetlającą LED. Standardowo aparat rejestruje zdjęcia w proporcjach 4:3. Te można „wydłużyć” do 16:9 kosztem mniejszej rozdzielczości.

O zdjęciach nie można powiedzieć zbyt wiele. Pochmurna pogoda to dość nijakie warunki do fotografowania. Obrazy jednak wcale nie rozczarowują i z powodzeniem nadadzą się na facebooka czy instagrama. Osobiście podoba mi się efekt głębi [mimo tego, że brakuje mu do ideału], choć autofokus niekiedy odmawiał współpracy, a ostre w miarę zdjęcie udało się zarejestrować dopiero za 2-3 razem.

W nocy lub po prostu przy warunkach słabego oświetlenia lepiej nie wyciągać telefonu. No dobra… Istnieje szansa na w miarę czytelne zdjęcie, ale w takich warunkach autofocus częściej odmawia współpracy, więc i reszta cierpi. Szumów nie brakuje, ale nie rzucają się one zbyt drastycznie w oczy.

Redmi 5A nagrywa także filmy w maksymalnej rozdzielczości FullHD przy 30 klatkach na sekundę. Na próżno jest tu szukać jakiejkolwiek stabilizacji dlatego zarejestrowany obraz jest poruszony. To niestety nie jeden mankament filmów, gdyż stabilna ręka nie wyeliminuje mylącego się niekiedy autofocusa czy problemu z mikrofonem (być może to wada egzemplarza lub oprogramowania).

Łączność

Do połączeń czy zasięgu nie mogę się przyczepić bowiem działają na satysfakcjonującym poziomie. Telefon niezbyt dobrze radził sobie tam, gdzie iPhone 8 pokazywał minimalną łączność z siecią operatora, ale porównywanie urządzeń za 400 i 3000 zł nie ma większego sensu. Łączność jest dobra, a rozmówcy nie narzekali na problemy z możliwymi zakłóceniami.

Audio

Głośnik ulokowany z tyłu urządzenia trudno jest wyciszyć, a więc przeoczenie dzwonka czy powiadomień nie powinno mieć miejsca (mi się nie zdarzyło). Telefon gra głośno, ale dość płytko. Sprawa drastycznie zmienia się wówczas, kiedy podłączymy słuchawki i choć audiofilem nie jestem, zastanawiałem się, czy aby na pewno podłączyłem je do budżetowego Redmi 5A. Tu wykorzystałem Xiaomi Piston Hybrid i byłem zadowolony. Jasne, ktoś o bardziej wyczulonym słuchu może narzekać, ale dla innych jest jeszcze korektor umożliwiający dostosowanie dźwięku wedle potrzeb.

MIUI

Oprogramowanie MIUI to ikona Xiaomi. Rozbudowana nakładka na system operacyjny Android zyskuje wiele fanów, a to wszystko ze względu na niezliczoną liczbę funkcji, przyjemny interfejs oraz dobrą szybkość działania.

Od wyjęcia z pudełka Redmi 5A poszczycić się może MIUI 9, a więc świeżym softem w wersji globalnej i taki najpewniej otrzymacie kupując telefon. Po pierwszym skonfigurowaniu czeka Was aktualizacja OTA wprowadzająca masę poprawek.

W dużym skrócie (bo to nie recenzja MIUI, a telefonu) oprogramowanie pozwala na dużą personalizację systemu. Dostarcza ono również garść autorskich narzędzi i aplikacji ułatwiających pracę i kontrolę Androida. Miłym gestem jest też preinstalowany pakiet biurowy Office, a to wszystko dzięki bliższej współpracy Xiaomi z firmą Microsoft.

Ogólnie rzecz biorąc to głównie dzięki MIUI Xiaomi pozyskało mnóstwo fanów. Nakładka oczywiście ma swoich zwolenników jak i przeciwników, jednak system w takim wydaniu naprawdę może się podobać, a w przyszłości planowo Redmi 5A otrzyma również aktualizację do MIUI 10.

Czas pracy baterii

Redmi 5A wyposażono w akumulator o pojemności 3000 mAh. Dzięki niższej rozdzielczości i w miarę oszczędnym procesorze urządzenie średnio wytrzyma dzień-półtora w zależności od wykorzystania, liczby aktywnych aplikacji, czy też podświetlenia ekranu. Oglądanie 20 minutowego materiału w serwisie YouTube pochłonęło 5% baterii. Podobne wyniki doświadczyłem po zakończonym graniu, a przez 8 godzinną noc spadło 3% baterii.

Podsumowanie

Redmi 5A to całkiem udana budżetówka. Choć po głębszej analizie łatwo wywnioskować można, że jest to drugie wcielenie Xiaomi Redmi 4A, do którego producent niechętnie się przyłożył. Wielka szkoda, że przyciski nawigacyjne nie są podświetlane, a dioda powiadomień LED działała od święta. Pomimo mankamentów przez ten czas udało mi się dostrzec wiele pozytywów, mimo tego, że w oczekiwaniu na telefon miałem pewne obawy, czy eksperyment nie okaże się dla mnie katorgą. Redmi 5A poleciłbym tym, którzy szukają naprawdę budżetowego telefonu i nie będą w tej kwocie (około 400 zł) oczekiwać fajerwerków.