OnePlus 5 testuję już od miesiąca i to właśnie z tego powodu chciałbym zaprosić Was na moje pierwsze wrażenia z używania tego telefonu. Jeśli szukasz ciekawego zamiennika najpopularniejszych smartfonów firm tj. Apple czy Samsung myślę, że tytułowy bohater tego wpisu może Cię zainteresować.

ONEPLUS? A CÓŻ TO TAKIEGO?

Jeśli wiesz czym jest firma OnePlus możesz śmiało przejść do następnego akapitu. Jeśli nie, daj mi chwilę. Czym jest więc OnePlus? Pod tą ciekawą nazwą kryje się stosunkowo młode, chińskie przedsiębiorstwo z siedzibą w Shenzhen, założone zaledwie 4 lata temu, zajmujące się głównie produkcją smartfonów. Od momentu powstania firmy, OnePlus zdążyło wypuścić już na rynek aż 6 różnych urządzeń, z czego kilka z nich okrzykniętych zostało „zabójcami flagowców” ze względu na oferowane wówczas niezłe możliwości telefonów w stosunku do ich cen. W bieżącym roku OnePlus wypuścił następcę modelu 3T, który nosi nazwę po prostu OnePlus 5 o czym jest dzisiejszy wpis.

OPAKOWANIE I JEGO ZAWARTOŚĆ

OnePlus 5 przychodzi w skromnym, kartonowym pudełeczku, które zawiera kolejno zestaw oczywistych gadżetów. Do nich należą kabel USB typu C, ładowarka ,,Dash”, kluczyk do wyciągnięcia tacki kart(y) SIM, instrukcja obsługi, a także pocztówka ze zdjęciem rzekomo pstrykniętym przez samo urządzenie jak i krótki liścik od właściciela firmy. Oczywiście daniem głównym jest telefon oklejony fabrycznie nałożoną folią na ekran oraz częściowo na pleckach. Wielka szkoda, że producent nie dostarczył zestawu słuchawkowego do kompletu.

O WYGLĄDZIE KILKA SŁÓW, A WIĘC GDZIEŚ JUŻ TO WIDZIAŁEM

Patrząc na całokształt OnePlus 5 szybko doszukać możemy się podobieństw do innych telefonów takich jak na przykład iPhone 7 Plus lub OPPO R11. Jeśli chodzi o mnie, podobieństwa te wcale mi nie przeszkadzają. Ocenę końcową na ten temat pozostawię jednak Wam. Skupmy się teraz na budowie.
Telefon zbudowany został głównie z aluminium.  Na przodzie znajdziemy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości FullHD i przekątnej długości 5,5 cala, nad którym znajdują się kolejno kolorowa dioda powiadomień LED, kamerka do wideorozmów, głośnik słuchawki oraz czujnik oświetlenia. Pod ekranem z kolei ulokowano czytnik linii papilarnych oraz podświetlane przyciski nawigacyjne wstecz oraz niedawno używane. Całość przykryto szkłem Corning Gorilla Glass 5 generacji.
Z tyłu począwszy od lewej górnej części urządzenia znajdziemy dwa aparaty fotograficzne, mikrofon do nagrywania oraz podwójną diodę doświetlającą LED. Poniżej wycentrowane zostało logo firmy OnePlus. W górnej jak i w dolnej części urządzenia znalazły się też plastikowe wstawki, których zadaniem jest przykrycie anten odpowiedzialnych za łączność telefonu.
Na lewej krawędzi urządzenia znajdziemy kolejno przyciski do zarządzania głośnością, a także suwak, dzięki któremu w banalny sposób przełączymy nasze urządzenie w tryb głośnynie przeszkadzać lub cichy. Podobne rozwiązanie znajdziemy w produktach Apple i przyznam szczerze – spisuje się świetnie. Na prawej krawędzi urządzenia znajduje się otwór na kluczyk do wysunięcia tacki z kartami SIM a także przycisk blokady ekranu.

Górna krawędź urządzenia została pozbawiona jakichkolwiek funkcji dlatego najwięcej dzieje się na dole. Projektanci OnePlus zdecydowali się umieścić tam głośnik, port USB typu C, mikrofon, a także złącze mini jack.

WYKONANIE URZĄDZENIA TROSZKĘ MNIE ZMIESZAŁO…

Nie zrozumcie mnie źle. Telefon wykonany jest całkiem nieźle. Nic tutaj nie skrzypi, a całość spasowano naprawdę wzorowo. O co więc chodzi?
Przede wszystkim o sam chwyt. Po pierwszym kontakcie z telefonem czułem, że ten niepewnie leży w moich dłoniach. Co więcej, metalowa powierzchnia urządzenia wydawała się być śliska, a to kolejny problem dający się we znaki. Na szczęście nie zdecydowałem się ostatecznie na ściągnięcie folii umiejscowionej fabrycznie na pleckach przez co ta jeszcze poprawiała to dość niekomfortowe wrażenie trzymania mydelniczki. Na koniec dopowiem, że telefon waży około 150 gram i w moim odczuciu nic złego by się nie stało, gdyby przy tych rozmiarach ważył te 20 gram więcej.

Na szczęście z pomocą ostatecznej eliminacji powyższych mankamentów przyszedł case na telefon, za który zapłaciłem dodatkowo 20 Euro w sklepie OnePlus.

SPECYFIKACJA

  • Procesor Qualcomm Snapdragon 835 wyposażony w osiem rdzeni (4 wydajne taktowane na częstotliwości 2.45 GHz oraz 4 oszczędne z zegarem 1,8 GHz) i układ graficzny Adreno 540,
  • 6 lub 8 GB pamięci RAM typu LPDDR4X,
  • 64 lub 128 GB pamięci ROM typu UFS2.1,
  • 5,5″ wyświetlacz Optic AMOLED o rozdzielczości FullHD (1080 x 1920 pikseli), pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 5 generacji,
  • aparat główny o rozdzielczości 16 MP (Sony Exmor IMX398) ze światłem f/1,7 wspierający nagrywanie filmów do 4K oraz dodatkowy, teleobiektyw o rozdzielczości 20 MP (IMX350) i światłem f/2,6,
  • kamera do wideorozmów o rozdzielczości 16 MP (IMX371) wspierająca elektryczną stabilizację obrazu, HDR oraz filmy w maks. rozdzielczości 1080p,
  • bateria o pojemności 3300mAh,
  • minijack 3,5mm, złącze USB typu C, szybkie ładowanie ,,Dash”, łączność NFC, Bluetooth 5 i wiele innych, o których przeczytacie m.in. tutaj,
  • system Oxygen 4.5 bazujący na Androidzie 7.1.1.

Na co warto zwrócić uwagę to fakt, iż OnePlus 5 występuje w dwóch wersjach kolorystycznych, które różnią się od siebie pamięcią operacyjną RAM oraz wewnętrzną ROM. Wersja szara (Grey), którą osobiście posiadam, jest nieco mniej pojemna i zawiera w sobie 6GB RAM oraz 64GB ROM. W wersji czarnej (Black) analogicznie znajdziemy więcej bo aż 8GB RAM i 128GB ROM. To jedyne różnice między tymi wariantami.

NIECO O WYŚWIETLANYM OBRAZIE

OnePlus 5 oferuje 5,5-cio calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 1080 x 1920 pikseli co oznacza, że entuzjaści wirtualnej rzeczywistości będą czuć się zawiedzeni. Tym bardziej teraz, kiedy każda niemal słuchawka z wyższej półki oferuje rozdzielczość równą bądź zbliżoną do QHD (2560 x 1440 pikseli). Prawdą jest jednak, że jeśli nie interesują nas cyferki, to wyświetlacz FullHD ulokowany w 5,5 calach będzie wystarczający, a zagęszczenie pikseli na poziomie 401 PPI sprawi, że nawet pomniejsze czcionki wciąż pozostaną ostre i czytelne.
Jeśli chodzi o odwzorowanie kolorów to niewątpliwie mamy do czynienia z pierwszą ligą. Jak na wyświetlacz AMOLED przystało, czernie są naprawdę głębokie, mamy świetny kontrast, niezłe odwzorowanie barw, a także dobre kąty widzenia. Dodatkowo, OnePlus 5 oferuje możliwości zmiany korekcji kolorów, redukcji światła niebieskiego, a także przełączenie się w tzw. tryb czytania, który automatycznie optymalizuje temperaturę barwową i kalibrację ekranu poprawiając wygodę czytania. Na pochwałę zasługuję także jasność ekranu, która na poziomie minimalnym wcale nie dokucza naszym oczom, a w granicach maksymalnych jest naprawdę wystarczająca co sprawia, że korzystanie z telefonu na zewnątrz nie jest problematyczne. Ekran pozostaje czytelny nawet w słoneczne dni.

WYDAJNOŚĆ, A WIĘC O BICIU REKORDÓW I CODZIENNEJ PRACY

Firma OnePlus zawsze stawiała na wysoką wydajność swoich urządzeń dlatego nikt na tym polu nie powinien czuć się zawiedziony. Najnowszy układ Snapdragon 835 współpracujący z 6 lub 8GB RAM potrafi zostawić konkurencję daleko w tyle i faktycznie to robi. Urządzenie działa super płynnie i nie spotkałem się jeszcze z aplikacją, która mogłaby stać się wyzwaniem dla tego telefonu. Aplikacje startują błyskawicznie, a tak wysoka liczba dostępnej pamięci RAM sprawia, że ciężko niekiedy dostrzec, czy program uruchamiany jest po raz pierwszy czy wznawiany bezpośrednio z pamięci. Owszem, czasem i najszybszym zdarzają się lekkie potknięcia i w tym wypadku nie jest inaczej. Do dnia dzisiejszego, telefon zawiesił się przez dłuższą chwilę tylko raz, a gdzieniegdzie, od momentu jego zakupu, zdążyłem zauważyć lekki spadek płynności animacji mimo iż urządzenie wcale nie było obciążone co pozwala potraktować to jako przypadek lub problem leżący gdzieś po stronie oprogramowania.
Niewątpliwie cieszy fakt, że nawet przy intensywnej pracy urządzenie to nadal pozostaje chłodne. Kultura pracy OnePlus 5 jest więc naprawdę godna podziwu.

GŁÓWNY APARAT FOTOGRAFICZNY

O aparacie fotograficznym w OnePlus 5 można by opowiadać godzinami. W końcu to sam producent zachwala się nim hasłem – Dual Camera. Clearer Photos. Tym oto sposobem OnePlus 5 dołącza do garstki urządzeń wykorzystujących podwójną kamerę mierząc się z telefonami takimi jak iPhone 7 Plus, LG G6, Xiaomi Mi6, Honor 8 czy Huawei P10 (i nie tylko).

Zacznijmy jednak od samej aplikacji aparatu. Jest ona prosta i czytelna, choć do mojej ulubionej z Windows Phone/Mobile dużo brakuje. Nie o Lumiach dziś jednak mowa. Aplikacja aparatu oferuje na start kilka podstawowych możliwości i trybów. Do dyspozycji mamy przełączniki ustawień lampy błyskowej, wielkości kadru, HDR czy czasu opóźnienia migawki. Prostym gestem przeciągania w prawo lub w lewo w szybki sposób możemy przełączać się między trybem nagrywania wideo, zdjęć czy portretu. Oprócz tego standardowo w interfejsie znalazł się skrót do galerii, przełącznik do trybu selfie oraz menu więcej, z poziomu którego dostaniemy się również do trybu propoklatkowegow zwolnionym tempie czy panoramy. Więcej ustawień zakopano pod ikoną koła zębatego.

Głębię kolejnych ustawień przedstawiono w formie listy. To tutaj możemy zadecydować, czy zdjęcia zawierać mają informacje o geolokalizacji czy dodatkowym znaku wodnym. Ogólnie funkcji tu nie ma zbyt wiele i lepiej byłoby umieścić je gdzieś wcześniej niż zakopać w otchłani samej aplikacji.

Aparat główny cechuje się matrycą o rozdzielczości 16 MP ze światłem f/1,7 i to właśnie on posłuży nam do rejestrowania standardowych zdjęć czy filmów. OnePlus zdecydowało się wykorzystać jeden z nowszych sensorów Sony – Exmor IMX398, którego rozmiary wynoszą 6.4 mm (1/2.8″) a wielkość pojedynczego piksela – 1.12 μm. Ponadto znalazło się tu miejsce na działający w oparciu o detekcję fazy system autofokusa Dual Pixel znany m.in. z ostatnich flagowców firmy Samsung. Niestety, OnePlus nie zdecydował się zaimplementować optycznej stabilizacji obrazu a to oznacza, że filmy nie będą tak stabilnie rejestrowane, co nie wszystkim może się spodobać. Producent postawił tutaj na stabilizację elektroniczną, która na tę chwilę działa poprawnie wyłącznie podczas nagrywania filmów w jakości FullHD przy 30 klatkach na sekundę. Szkoda.

Jeśli chodzi o drugi obiektyw, mamy tutaj do czynienia z sensorem tej samej firmy lecz będącym nieco niżej w hierarchii produktów Sony. To właśnie Exmor IMX350 odpowiedzialny jest za dwukrotne przybliżenie obrazu (x1,6 optycznie + x0,4 cyfrowo). Obiektyw ten ma matrycę o rozdzielczości 20 MP, jednak ciemniejszą optykę o świetle f/2,6. Wielkość pojedynczego piksela w tym wypadku wynosi już tylko 1.0 μm.

Oprócz tego OnePlus 5 potrafi nagrywać filmy w jakości 720p@30kl/s, 1080p@30kl/s, 1080p@60kl/s a także 4K@30kl/s.
No dobra, dość tej teorii. Jak więc prezentują się materiały zarejestrowane kamerami OnePlus 5? Przyjrzyjmy się najpierw zdjęciom wykonanym aparatem głównym.
Jeśli chodzi o jakość kamery głównej to jest ona całkiem zadowalająca. W dobrych warunkach oświetleniowych aparat rejestruje sporą liczbę szczegółów a nawet po delikatnym powiększeniu zdjęcia prezentują się wciąż dobrze. Algorytmy przetwarzające obraz w OP5 nie są agresywne, dzięki czemu rejestrowany obraz ma naturalne kolory, a ostrość nie jest przesadzona. Wciąż należy mieć na uwadze fakt, iż telefon nie wyposażono w optyczną stabilizację obrazu, a jedynie w elektroniczną. Co prawda ta działa nienagannie (o czym za chwilę), jednak warto pamiętać o zachowaniu stabilnej pozycji podczas korzystania z kamery.
A jak prezentują się zdjęcia w dwukrotnym i bezstratnym powiększeniu?
Z przyczyn oczywistych teleobiektyw wyposażony został w inną matrycę, jednak nie dostarcza ona negatywnych wrażeń. Zdjęcia w dwukrotnym powiększeniu wciąż zachowują bardzo dobrą jakość, a różnice w tym wypadku dotyczą głównie odwzorowania kolorów, które spowodowane są zastosowaniem ciemniejszej przysłony (f/1,7 vs f/2,6).

FILMY

OP5 nagrywa wideo w rozdzielczości do 4K z 30kl/s. Istotną rzeczą w kwestii filmowania jest fakt, iż elektroniczna stabilizacja obrazu działa wyłącznie w trybie 1080p jedynie przy 30kl/s. Przy płynniejszym filmie (60kl/s) lub większej rozdzielczości (4k) powinniśmy pamiętać o dodatkowej stabilizacji – statywie lub gimbalu. Dodatkowo zauważyć można, że autofocus nie działa tak sprawnie w trybie 1080@60FPS. Najprawdopodobniej jest to błąd po stronie oprogramowania. Mam taką nadzieję.

W słabych warunkach oświetleniowych źle nie jest, ale nie sądzę aby OnePlus 5 konkurować mógłby z najlepszymi słuchawkami na rynku pod tym względem. Ba, wydaje mi się, że nawet prawie dwuletnia już Lumia 950 radzi sobie pod tym kątem lepiej.

Na załączonych zdjęciach możemy doszukać się wielu szumów, a poziom detali ulega pogorszeniu. Nie wszystkie jednak zdjęcia wychodzą tak, jak to poniższe. Wszystkie materiały zarejestrowane zostały w trybie automatycznym, dlatego to aplikacja aparatu dobiera „odpowiednie” właściwości fotografowanej scenerii. Z niego bardziej uporczywych rzeczy dostrzec możemy flary jakie łapie obiektyw. To niestety nie napawa optymizmem.

ŁĄCZNOŚĆ

Szczerze powiedziawszy (napisawszy?) nie dostrzegam żadnych problemów z łącznością urządzenia. Nie boję się użyć stwierdzenia, że OnePlus 5 lepiej radzi sobie z łapaniem zasięgu niż Lumia 950, Huawei P9 czy Samsung Galaxy S7 Edge. Telefon często nawet łapał zasięg tam, gdzie inne nie mogły, dlatego też z łączności urządzenia jestem zadowolony. Zasięg sieci Wi-Fi czy łapanie tzw. fixa działa sprawnie i bezproblemowo.
Wisienką na torcie może być fakt, iż OnePlus 5 wspiera aż 34 częstotliwości sieci GSM co sprawia, że telefon działać będzie na całym świecie.

ŁADOWANIE DASH I CZAS PRACY BATERII

Dash Charge to najprawdopodobniej najszybsza obecnie metoda ładowania telefonu na rynku. Zaledwie niecałe 30 sekund wystarcza, aby na wskaźniku baterii pojawił się kolejny punkt procentowy. W moim krótkim teście akumulator wskazywał stan naładowania na poziomie 35%. O godzinie 12:26 podłączyłem urządzenie do ładowarki, a o 13:09 wskaźnik informował już o stanie 99%! Co więcej telefon podczas ładowania nadal pozostaje zimny, a szybką ładowarkę producent dorzuca do każdego telefonu co ma sens – w końcu nie trzeba posiłkować się o dodatkowe akcesoria tak jak w przypadku choćby Huawei.

Pojemność akumulatora OnePlus 5 wynosi 3,300mAh. Jest to delikatnie mniej niż w poprzednim modelu 3T, jednak optymalizacja ogniwa wyszła tu na dobre. Odtwarzanie wideo w jakości 1080p przy maksymalnej jasności ekranu przez półtora godziny pochłonęło 10% energii, więc wynik wydaje się być dobry. Temat baterii pozwolę sobie rozwinąć jeszcze w przyszłości, choć już teraz wydaje się, że pod tym względem na OnePlus 5 nie zawodzi. Jeśli pod ręką masz jeszcze ładowanie Dash… na baterię na pewno  narzekać nie będziesz.

JAKOŚĆ ROZMÓW I AUDIO

Jakość rozmów stoi na wysokim poziomie i żaden rozmówca nie zaalarmował jakiegokolwiek problemu, a dźwięk wydobywający się ze słuchawki jest czysty i głośny. Pewne zastrzeżenia mam jednak do nagrywanego głosu w aplikacjach tj. WhatsApp czy Messenger bo o ile rozmowa przebiega bez żadnych zakłóceń, tak wiadomości głosowe wydają się zawierać garść szumów. Nie jest to przyjemne, ale da się z tym żyć.
Tu jednak narzekać nie poprzestanę bo kolejnym mankamentem jest kratka głośnika telefonu. Owszem, telefon gra głośno i nawet przy maksymalnym poziomie głośności nie rani uszu. Niestety umiejscowienie głośnika nie jest zbyt fortunne, gdyż w pozycji poziomej łatwo go wytłumić a zresztą – wystarczy lekko zakryć jego grid by przekonać się, że odtwarzany dźwięk przestaje być w ogóle słyszalny.
Jeśli chodzi o jakość dźwięku na słuchawkach to tu nie mam żadnych zastrzeżeń. Oczywiście nie jest to najwyższa półka, jednak jest lepiej niż „dobrze”. Co prawda nie jestem żadnym audiofilem to uważam, że sprzęt zadowoli większość zainteresowanych. Na koniec dodam tylko, iż producent – oprócz braku słuchawek w zestawie – nie oferuje żadnej aplikacji pełniącej rolę odtwarzacza mp3. O te dwie rzeczy należy postarać się już we własnym zakresie.

SYSTEM OPERACYJNY

OnePlus 5 wyciągnięty z pudełka działa pod kontrolą systemu operacyjnego Android 7.1.1, na którym oparto nakładkę OnePlus. Launcher ten jest naprawdę lekki, działa prędko i nie jest szczególnie rozbudowany. Czy to źle? Skądże. Nakładka producenta oferuje same najpotrzebniejsze funkcje w zestawie.
Mamy tutaj podział na klasyczne pulpity, które można dowolnie edytować poprzez przypinanie odpowiednich skrótów aplikacji i widgetów. Przesuwając ekran główny maksymalnie w lewo ukaże nam się ten o nazwie Shelf, a więc specjalnie przygotowane przez twórców nakładki miejsce, w którym odnaleźć możemy odpowiednio spersonalizowane widgety. Wszystkie aplikacje trafiają na listę zainstalowanych, a więc na miejsce tzw. app drawera. Interfejs jest płaski i nie ma tu drastycznych zmian w stosunku do czystego Androida. Od momentu zakupu (Early Drop) telefon wykrył łącznie 3 aktualizacje urządzenia.
Myślę, że o nakładce OnePlus powstanie odrębny wpis dlatego nie ma sensu rozpisywać się na ten temat jakoś szczególnie wiele.

OCENA KOŃCOWA

Mimo iż telefon stał się moim prywatnym urządzeniem, starałem się podejść do tematu bardzo rzetelnie. Starałem się również opisać mocne jak i złe strony telefonu i mam nadzieję, że większość tych najbardziej podejrzliwych rzeczy została wyjaśniona. Jeśli uważasz inaczej, zawsze możesz zostawić pytanie, a ja na pewno na nie odpowiem lub dodam odpowiednie informacje do tekstu.
Urządzenie oceniam bardzo pozytywnie i nie ukrywam jest to telefon, na który czekałem. Nie mam tu na myśli tego konkretnego telefonu, nie. Z utęsknieniem wypatrywałem urządzenia, które zaoferuje wyświetlacz typu AMOLED w wystarczającej rozdzielczości, piekielną wydajność, dobry aparat fotograficzny i prosty interfejs bez zbędnych funkcji. Urządzenia, które będzie działać ,,out of box” bez dodatkowych ingerencji w telefon. Całość zamyka się w sensownej cenie, która na tle marki Samsung czy iPhone wygląda bardzo korzystnie. A Wy, co myślicie?
PRZEGLĄD RECENZJI
Wyświetlacz
8
Wydajność
9.5
Oprogramowanie
8
Bateria
7.5
Aparat
7.5
Wykonanie
7.5
Następny artykułOtwarta beta 2 OxygenOS dla urządzeń OnePlus 5
Maniak sprzętu komputerowego, a w szczególności mobilnego. Uwielbia podróże i włoską piłkę nożną. Założyciel wortalu zmobilizowany.pl .