Społecznościowy gigant po raz kolejny znalazł się w ogniu krytyki. Okazuje się, że serwis od lat po cichu gromadził dane o połączeniach telefonicznych i wiadomościach SMS prosto z naszych smartfonów.

Początki „wycieku”

W skrócie, kilka dni temu świat obiegła informacja, według której z Facebooka wyciekło mnóstwo informacji na temat blisko 270 tysięcy użytkowników. Wyciek dotyczył głównie danych osobowych, tego co użytkownicy serwisu polubili i gdzie się zameldowali. Co ciekawe, informacje te dotyczą także znajomych tychże użytkowników, co sprawia, że z Facebooka finalnie wyciekło mnóstwo personaliów z blisko 50 milionów kont łącznie.

Głównym winowajcą problemu stała się aplikacja thisisyourdigitallife, której zadaniem było dobrowolne przeprowadzenie badania psychologicznego na rzecz Cambridge Analytica. Wcześniej wymagało to jednak dostępu do informacji zawartych w profilu uczestnika i w zasadzie aż tyle. Niestety, w przeszłości udostępnione dane na potrzeby podobnych „badań” nie zostały wcale usunięte. Mało tego, przekazano je do organizacji rządowych i korporacji działających niemal na całym świecie. Tu stało się podobnie.

Sam „wyciek” jest tu lekkim wyolbrzymieniem, bowiem nie doszło do żadnego włamania, czy kradzieży. Udostępnione dane użytkowników zostały przekazane „dalej” bez wiedzy samego serwisu, dlatego też Facebook twierdzi, że doszło do poważnego naruszenia regulaminu. Ta sama afera tyczy się również kampanii obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, wedle której miała pomóc Trumpowi w objęciu stanowiska głowy państwa o czym pisał New York Times.

#DeleteFacebook

Z okazji niewłaściwego wykorzystania danych powstała specjalna akcja #deletefacebook zachęcająca do trwałego usunięcie konta w serwisie. Z akcji skorzystał m.in. właściciel firm Tesla oraz SpaceX.

Dostęp do połączeń i wiadomości

Kilka dni temu w serwisie społecznościowym Twitter użytkownicy zaczęli publikować alarmujące wpisy jakoby Facebook dobierał się do danych, o których nigdy wcześniej nie byli pytani. Mowa tu o spisie połączeń telefonicznych zawierających w sobie kontakty, konkretne daty, a nawet długość rozmów. Niemal podobnie ma się sprawa z wiadomościami SMS.

Dlaczego więc Facebook zgromadził te dane? Okazuje się, że głównym winowajcą tych szczegółów stał się system operacyjny Android, który w starszych odsłonach (do wersji 4.0) nie mógł pochwalić się sprawnym systemem nadawania uprawnień. (Nie)stety w trosce o wsparcie dla starszych urządzeń klient Facebooka kompilowany był z myślą o niższej wersji API (level 15). Powodowało to fakt, że jeśli użytkownik zgodził się na odczyt listy kontaktów w aplikacji, program automatycznie „dobierał” się też do historii wszelkich rozmów. Google porzuciło wsparcie dla Androida 4.0 w końcówce ubiegłego roku, dlatego też wszelkie zapisane przez Facebook informacje urywają się właśnie w okolicach października.

W tym wypadku częściowo zawiniło oprogramowanie, jednak należy pamiętać, że to od nas zależy to, co udostępniamy firmom, zwykle nie zdając sobie sprawy z rozmiarów informacji, jakie po sobie zostawiliśmy.

Jeśli chcesz sprawdzić dane, jakie wie o Tobie Facebook, możesz skorzystać ze specjalnego narzędzia, które pobierze kopie tych informacji. Aby to zrobić, należy udać się do ustawień konta (choćby przez ten link), a na końcu kliknąć w opcję Pobierz kopię swoich danych z Facebooka. Funkcja zwykle działa po kilku chwilach od zażądania tych danych, zaś rozmiar pliku zależy od informacji, które udostępniliśmy. Zwykle zaczyna się od kilkuset megabajtów.